wtorek, 30 września 2008

Obrazki poranne

- na plantach Pedał z Pieskiem, z którym regularnie spożywam sernik w Dymie - moje określenie jest czułe, a nie obraźliwe; roztkliwiają mnie nie tylko jego przesadne gesty, pięćdziesięcioletnie zmarszczki, powaga, z jaką prowadzi swojego kudłacza, ale przede wszystkim szyk angielskiego pana na włościach skutecznie przełamany gołymi nogami zestawionymi z tweedową marynarką, parasolem i nobliwymi mokasynami.
- mój Budzik spotkany dziś na wysokości Dietla, co wróżyło ni mniej, ni więcej, tylko tragiczne spóźnienie do pracy..! Okazało się, że gdzie tam, dotarłam przed czasem. Coś się mechanizm rozregulował podczas mojej nieobecności, co wynagrodził fajnym, krzywym uśmiechem spod spranego daszka kaszkietówki.
- ta para, która ni przypiął, czy wypiął, on skin, ona dama z banku, codziennie rano idą wtuleni w siebie, a w oczach mają takie coś, jakby właśnie spędzili pierwszą wspólną noc. Spotykam ich od roku. Zawsze wyglądają tak samo. Uwielbiam, pasjami.
- bananowy Pysio, złoty czterdzieści dziewięć, którego nabycie zajmuje z reguły coś około piętnastu minut - w kolejce przede mną przegląd społeczny: studenteczki, studenciary, starsza pani z puszkami żarła dla kotów, żul z dębowym mocnym, umęczona eteryczna blondynka z drącym gębę bachorem, przystojniak i nie - przystojniak.
- w dziale praca: rozrywka, media, sztuka, tylko pięć ogłoszeń, a każde brzmi: aaaaaaa, młode, atrakcyjne zatrudnię, z zakwaterowaniem. Łożmatko, na co mi ten dyplom w wersji podwójnej..?
- mój psycholog wziął i zaginął, a ja czuję się, jakbym conajmniej korzystała z jego pomocy, a nie tylko prowadziła z nim szkolenia. Co nie zmienia faktu, że kolejnego poprowadzić nie mogę, dopóki go nie namierzę. A to może być trudne.
- cieć opieprzył mnie, że zostawiłam mu drabinę pod drzwiami, zamiast zadzwonić. Proszę bardzo, nie ma sprawy. Następnym razem ma jak w banku budzenie o piątej trzydzieści. A chciałam być miła.
- wydarzyło się tak dużo, że aż nie wydarzyło się nic. Pielegnuję w sobie dystans do świata odgrzebany w czasie wakacji. Jak mnie wkurzą, to se pójdę precz - moja nowa filozofia.

Brak komentarzy: